|
1. Było nas dwoje. Ja miałem plecak 65-litrowy, moja dziewczyna 35-litrowy. Wystarczyło w zupełności. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie mieć większego bagażu. Jest zbyt gorąco i zbyt fajnie, żeby przytłaczać się kilogramami rzeczy, które i tak można kupic na miejscu (taniej niż w Polsce). 2. Dwie pary butów obowiązkowe. Indie południowe obfitują w miejsca, gdzie bez solidnych butów bym się nie pchał. Sandały wiadomo - codzienność. 3. Na malarię braliśmy lek o nazwie doxycyklinum. Nie obyło się bez problemów z jego dostaniem. Wg. organizacji międzynarodowych zajmujących się profilaktyką (np. WHO) jest to skuteczny i bezpieczny lek, który stosuje się w ilości 100mg na dobę. Dla polskich lekarzy to egzotyka, w dodatku obowiązują ich jakieś limity na recepty, więc trudno było zdobyć lek w wymaganej ilości. Na szczęście powszechna w Polsce opinia o lekarzach okazała się prawdą i bariery formalne zniknęły ;) Trzech na trzech lekarzy odwiedzonych zalecało chininę - która już od dawna nie jest skuteczna. Info o lekach na malarię polecam szukać na zagranicznych portalach, na pewno nie u polskich lekarzy. Doxycyklina przeciwdziała także chorobom wywoływanym przez kleszcze. 4. Jeżeli chodzi o problemy z układem trawiennym - nie wystąpiły żadne. Mieliśmy ze sobą antybiotyk, węgiel i Loperamide, ale się nie przydały. Jedliśmy wszystko na co mieliśmy ochotę i co ładnie wyglądało. Również ze straganów. Wodę piliśmy tylko butelkowaną lub przegotowaną. Żadnych lodów i lodu do napojów. Surowe owoce i warzywa których skórki się nie zdejmuje/obiera (typu jabłka) porządnie umyte. Mieliśmy też ze sobą tabletki do odkarzania wody, które zdarzało nam się używać do przygotowania wody do mycia zębów (nie używaliśmy kranówy) lub do mycia owoców. 5. Komary w tym okresie (15.09-15.11) występowały w niewielkiej ilości. W Goa i Kerali w chyba każdej "noclegowni" były moskitiery. Na komary wg. organizacji zajmujących się tematem najskuteczniejsze są preparaty zawierające DEET. Takie stosowaliśmy i chyba rzeczywiście było to skuteczne. Nigdy nie miałem więcej ugryzień niż 1-3 na raz ;) Co do elektrofumigatorów to stosowaliśmy taki jeden, ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy coś on zmienił. Jak pisałem, komarów nie było dużo, więc trudno to ocenić. 6. Dobrze jest mieć przy sobie kilka (-dziesiąt) długopisów do rozdania - dzieciaki będą wam wdzięczne. Prawie w każdej wiosce i mniejszej miejscowości goniły nas z okrzykiem "pen" na ustach. Czasami "money" ;) 7. Targowanie się to norma. Chyba, że chcecie płacić 100% lub więcej niż byście mogli. Indie pod tym względem na początku mogą być męczące (dla mnie targowanie się nie jest przyjemne, ale różnie bywa). 8. Słońce daje ostro i trzeba się przyzwyczaić do wiecznie mokrej koszulki. Doxycyklina podobno zwiększa wrażliwość na promienie słoneczne, tym bardziej warto mieć coś na głowie i oczywiście używać kremów z mocnym filtrem. Mi w trakcie pobytu skóra schodziła kilka razy ;) 9. Z napiwkami bywało różnie, zależnie od naszego humoru, obsługi i zawartości portfela. Generalnie jak gdzieś ma się zamiar stołować dłużej to warto dawać. Zauważalna poprawa standardu i już po dwóch dniach stołowania się jesteście "my friend" ;) cdn...
|